Atomium jest gigantycznym modelem atomu żelaza powiększonym 165 miliardów razy. Składa się z dziwięciu stalowych kul o średnicy 18 metrów połączonych rurami długimi na 23 metry mającymi przedstawiać wiązania atomowe. Całość ma 102 metry wysokości i góruje nad brukselskim krajobrazem. Każda z kul jest zagospodarowana; w najwyższej jest restauracja, w pozostałych wystawy, biura i coś na kształt mikroskopijnego wesołego miasteczka.

Całość robi oczywiście duże wrażenie. Wokół roi się od turystów, każdy zadziera głowę i mruży oczy, gdyż kule lśnią w słońcu i działają jak lustra w których przegląda się okolica. Ja jednak pomyślałem o tym, że prawie pięćdziesiąt lat temu cała ta koloslana konstrukcja miała być pocięta na żyletki jak tylko goście Wystawy Światowej rozjadą się do domów. Tymczasem za dwa lata stuknie jej pięćdziesiątka. Nie mam pojęcia czy twórca projektu pan Andre Waterkeyn zamierzał stworzyć coś trwalszego. W każdym razie nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że patrzę na największą prowizorkę świata...
Atomium było nią jeszcze do początku tego roku. Przez dwa ostatnie lata trwała gruntowna renowacja budowli. Od lutego można zwiedzać jego odmłodzoną wersję.


